Dwa pieski, w tym jeden latający :) Niecały rok temu doznal ciężkiego wypadku, dzięki dobrym ludziom nie umarł w rowie. Nie chodził, miał okropne trudności z równowagą i straszne rany. Trafił do schroniska, gdzie nauczył się stawiać pierwsze kroki, a potem do mnie, gdzie "rozlatał" się na dobre :) Polecam pieski ze schroniska! Żadne tak nie kochają, a miałam już kilka w swoim życiu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz